Ivette przez cały czas pozostawała nieprzytomna. Przy jej łóżku na zmianę czuwali jej rodzice, siostra i przyjaciele. Teraz była przy niej Antonella. Patrzała zmartwionym wzrokiem na przyjaciółkę, gdy ta otworzyła oczy.
(Ivette)
Otwierają oczy dostrzegłam zupełnie nie znane mi pomieszczenie oraz osobę, której również nie znała. Miałam ochotę krzyczeć. Dlaczego obca mi osoba siedzi przy moim łóżku? Rozejrzałam się wokół. Pomieszczenie wyglądało mi na salę szpitalną, więc pewnie jestem w szpitalu. Tylko dlaczego? A skoro jestem w szpitalu to być może ta kobieta to lekarka. Ale w takim razie, dlaczego patrzy na mnie takim wzrokiem?
- Ivette! - Wykrzyknęła ta młoda kobieta i mnie przytuliła. Kto to jest Ivette i dlaczego ona mnie tak mocno ściska? Chwila, chyba to właśnie ja jestem Ivette, bo jak inaczej wytłumaczyć jej zachowanie...
- Przepraszam, ale kim jesteś? - Zapytałam niepewnie, na co dziewczyna wydała się być zaskoczona moim pytaniem.
- Jak to? Nie wiesz kim jestem? Ivette, nie udawaj.
- Przykro mi, ale naprawdę nie wiem kim jesteś
- Iv, to nie jest śmieszne. Skończ udawać, proszę.
- Dlaczego miałabym coś udawać? Powinnam cię znać?
- Tak, przyjaźnimy się od dziecka. Jestem Antonella. - Jak to się przyjaźnimy? Skoro ta jest, to chyba powinnam ją znać, prawda? Ona kłamie, czy to ze mną jest coś nie tak? Jeżeli kłamie to w jakim celu? A jeśli to coś ze mną to co? W mojej głowie kłębiły się te i jeszcze cała masa innych pytań, na które usilnie próbowałam znaleźć odpowiedź. Próbowałam ale nie mogłam. Z bezsilności zaczęłam płakać. - Zaczekaj, pójdę po lekarza. - Dziewczyna, która przedstawiła się jako Antonella podniosła się z krzesełka i wyszła. Zostałam sama w sali. Sama z tysiącem pytań. Schowałam twarz w poduszkę żeby nie było widać moich łez. Po chwili usłyszałam, że do sali wszedł lekarz.
- Witamy wśród żywych. Jak się pani czuje?
- A jak ma się czuć osoba która nic o sobie nie wie?
- Domyślam się, że nie najlepiej. Zrobimy teraz pani wszystkie badania. Proszę się na razie niczym nie martwić.
- Postaram się.
(Narracja trzecioosobowa)
W czasie kiedy Ivette została zabrana na badania, Antonella zawiadomiła rodzinę przyjaciółki o jej stanie. Pół godziny później wszyscy czekali już na lekarza w szpitalnym korytarzu, który w końcu wyszedł z sali. Rodzice dziewczyny udali się za nim do pokoju lekarskiego, Antonella została na miejscu, natomiast Blanca poszła prosto do sali w której leżała jej siostra.
- Ivette... I co? Co powiedział lekarz? Wiesz tak w ogóle kim jestem?
- Niestety nie, ale domyślam się, że pewnie kimś bliskim. Jesteś trochę do mnie podobna.
- Jestem twoją siostrą. Mam na imię Blanca. - Po tych słowach Ivette rozpłakała się drugi raz dzisiejszego dnia. Jak to nie pamięta własnej siostry? Wprawdzie lekarz mówił jej, że straciła pamięć, ale nie myślała, że zapomni o tak bliskiej sobie osobie. Blanca przygarnęła siostrę do siebie. Ivette była dla niej bardzo ważna. Jest dla niej bardzo ważna. Zawsze pragnęła ją naśladować.Były sobie naprawdę bliskie. Po chwili do jej sali weszły kolejne trzy osoby. Chilijka poznała tylko Antonellę. Starsi państwo byli dla niej obcy. A przynajmniej ona uważała, że są dla niej obcy. Wyswobodziła się z uścisku siostry i patrzała wyczekująco na osoby które przyszły z Argentynką. - Witaj skarbie. - Powiedziała kobieta, której twarz miała łagodny, iście anielski wygląd. - Nie poznajesz mnie prawda? - Ivette zaprzeczyła ruchem głowy. - Jestem twoją matką, a to jest twój ojciec. - Wskazała na mężczyznę który z nią przyszedł. - Jesteśmy twoimi rodzicami.
***
Kolejne godziny upłynęły na próbach odzyskania pamięci Ivette. Niestety wszystko było na nic. Była piłkarka choć nie pamiętała ludzi najbliższych jej sercu, postanowiła im zaufać. Jej mama pokazała jej kilka zdjęć z dzieciństwa, ale ona również nie pomogły. Wszyscy opowiadali jej o przeszłości, o jej planach i marzeniach. Opowiadali jej o prawie wszystkim. Prawie, ponieważ wszyscy zgodnie omijali temat Alexisa i wypadku. Nie okłamali jej, tylko nie powiedzieli jej wszystkiego. Właśnie tak to sobie tłumaczyli. Czasami dodawali, że nie można jej tak od razu denerwować. Tak mijały kolejne dni kiedy Chilijka leżała w szpitalu.
W końcu nadszedł dzień wypisu. Znowu miała mieszkać u Antonelli. A właściwie, przenocować jedną noc w jej domu, bo Argentynka zaplanowała kolejnego dnia krótki wypad do Barcelony, aby Ivette mogła po raz kolejny poznać Leo. Messi niestety nie mógł do nich przylecieć, ponieważ FC Barcelona już zaczęła rozgrywki w lidze, a on nie chciał odpuścić treningów.
Tak więc następnego dnia dwie przyjaciółki były w drodze do stolicy Katalonii. Nikt nie pomyślał o jednym. Będąc już w Barcelonie na pewno nie odpuszczą sobie pójścia na Camp Nou, na trening Barcy i na mecz. To wszystko wiąże się też z tym czego wszyscy próbowali uniknąć. Wiąże się ze spotkaniem z Alexisem...
Witajcie :) znowu kazałam długo czekać na rozdział... Ale w międzyczasie założyłam nowego bloga, na którym pierwszy rozdział pojawi się po zakończeniu właśnie tego opowiadania. Póki co zapraszam Was na prolog :) http://yo-quiero-estar-contigo.blogspot.com/ Mam jeszcze kilka innych pomysłów do zrealizowania :D
Mam nadzieję, że rozdział choć trochę się Wam podobał :) Trzymamy jutro kciuki za Barcę <3