wtorek, 13 października 2015

XI - Aby pokochała mnie na nowo

  (Ivette)

   Wracałam do domu, z jednej strony byłam podekscytowana zbliżającym się spotkaniem z Alexisem, z drugiej - bałam się reakcji przyjaciół na wywiad. Między nimi, a Sanchezem musiało stać się coś niezbyt dobrego, widać, że nie darzą siebie szczególną sympatią. Właśnie z powodu tych podejrzeń nie chciałam żeby wiedzieli o moich dzisiejszych planach. Źle czułam się z zamiarem okłamania przyjaciół, ale nie miałam innego wyjścia, wiedziałam, że nie będą tego pochwalać, kto wie, może nawet próbowaliby przekonać mnie żebym sobie odpuściła...

   - Wróciłam! Oglądaliście? - Zapytałam gdy tylko przekroczyłam próg domu.
   - Oglądaliśmy - odpowiedziała Antonella wchodząc do przedpokoju. - Byłaś świetna, jestem pod wrażeniem.
   - Dziękuję. Gdy już opanowałam pierwsze zdenerwowanie pomyślałam, że już teraz musi pójść dobrze i chyba tak było.
   - Było, było. Wyglądało jakbyś zajmowała się tym od dłuższego czasu i miała spore doświadczenie. Co powiedział dyrektor?
   - Prawie to samo co ty. A najważniejsze, wszystkim się spodobałam i zatrudnili mnie na stałe.
   - Gratuluję, ale inaczej być nie mogło.
   - Już 16? - Zdziwiłam się gdy spojrzałam na zegarek. - Przepraszam cię, porozmawiamy później.
   - Wybierasz się gdzieś?
   - Taki wieczór zapoznawczy z ludźmi z pracy. - Kłamstwo przyszło mi zadziwiająco łatwo.
   - Więc baw się dobrze.

   Włączyłam komputer by poszukać informacji o kawiarni w której umówiłam się z Alexisem. Nie znałam miasta, a potrzebowałam informacji ile czasu potrzeba by tam dotrzeć. Około pół godziny. To chyba nie tak źle. Miałam sporo czasu. Zamówiłam taksówkę i chciałam zacząć się szykować. Jednak kiedy otworzyłam szafę, pojawił się mój odwieczny problem - nie miałam pojęcia co na siebie założyć. Wiedziałam, że muszę wyglądać tak jakbym wychodziła na spotkanie z ludźmi z pracy, a nie na randkę z piłkarzem. No właśnie... Czy to była randka, czy niezobowiązujące spotkanie? W końcu on sam w trakcie wywiadu powiedział, że od czasu utraty tamtej dziewczyny z nikim się nie umawiał, więc dlaczego nagle miałoby się coś zmienić i to z mojego powodu? Jestem tylko jedną z wielu dziewczyn które kiedykolwiek spotkał i nie ma we mnie nic specjalnego. Przecież nawet się nie znaliśmy, a łączy nas jeden wywiad.
  Moje rozmyślania przerwała Antonella, która zastała mnie przy otwartej szafie.
   - Znowu nie wiesz w co się ubrać? - Zaśmiała się.
   - Tak jakby...
   - Może Ci pomóc? Masz może jakieś typy?
   - Myślałam nad tymi błękitnymi spodniami i marynarką w takim samym kolorze, a do tego biała bluzka...
   - Zwariowałaś chyba. - Popukała się w głowę, uśmiechając się. - Po pierwsze, na zewnątrz jest strasznie gorąco, ugotujesz się w tym. Po drugie, nie idziesz do pracy, tylko na luźne spotkanie z ludźmi z pracy. Widzisz różnicę?
   - Masz rację.
   - Zamiast spodni załóż spódniczkę, o tę. - Wskazała na beżową, z kwiatowym wzorem.
   - Dziękuję.
   - Nie ma za co. Możesz na mnie liczyć, w każdej sprawie.
 To wiedziałam. Jednak gdy padło to z jej ust poczułam wyrzuty sumienia, spowodowane okłamaniem jej co do mojego dzisiejszego wyjścia. Ona była ze mną szczera zawsze. Miałam tylko pewne wątpliwości co do tego co mówią mi o Alexisie, ale to tylko przeczucia. Może tak mi się tylko wydaje. Jednak z powodu tych przypuszczeń wiedziałam, że nie mogę powiedzieć im prawdy. Nie lubiłam kłamać, tym razem musiałam.
   - Wiem, ty na mnie też. A gdzie Leo i Thiago? Nie widziałam ich dzisiaj.
   - Chodź, pokażę ci, tylko cicho. - Przyjaciółka prowadziła mnie do pokoju syna, gdzie przez uchylone drzwi zobaczyłam piłkarza śpiącego tuż obok swojego dziecka. Zaśmiałam się cicho. - Leo usypiał Thiago, jednak w trakcie czytania bajki zasnęli oboje. Gdy przyszłam zobaczyć co tak długo zajmuje mojemu mężczyźnie usypianie dziecka zobaczyłam właśnie taki widok. Nie miałam serca go budzić, więc tak sobie śpią.
   - Wyglądają uroczo. Zazdroszczę ci.
   - Spokojnie, ty też kogoś znajdziesz. Może znajdzie się jakiś przystojny pan dziennikarz, albo w Barcelonie jest kilku wolnych piłkarzy, może w trakcie przeprowadzania jakiegoś wywiadu... Kto wie... - Antonella uśmiechnęła się, a ja poczułam, że się rumienię. Aby to ukryć spojrzałam na zegarek na ręce.
  - Ojejku! Już późno, muszę zacząć się zbierać.
  - Leć, może akurat  poznasz dzisiaj kogoś ciekawego. - Ponownie poczułam, że zaczynają palić mnie policzki.
  - Może. - Powiedziałam i oddaliłam się do swojego pokoju.
   Szybko się przebrałam i pomalowałam. Moja taksówka przyjedzie za 10 minut. Zaczęłam się denerwować.  Próbowałam się uspokoić mówiąc sobie, że to spotkanie nic nie znaczy, jednak mając w pamięci jego wcześniejsze zachowanie, chociażby na treningu czy gdy spotkaliśmy się w budynku stacji Barca TV, to wskazywałoby na to, że to nie jest nic takiego.
   Podjechała taksówka.
  - Wychodzę! - Krzyknęłam
  - Baw się dobrze.
  - Dziękuję, będę.

   Wsiadłam do auta. Podałam miejsce w którym byłam umówiona i znowu uciekłam myślami do dzisiejszego wieczoru. Przez moją głowę przewijało się tysiące pytań na które nie umiałam odpowiedzieć. Co jeżeli przyjdzie mi opowiadać o sobie, mogę opowiedzieć jedynie o moim życiu po wypadku oraz kilka podstawowych informacji jak na przykład to skąd pochodzę. Nic więcej. Odkąd straciłam pamięć minęły 2 tygodnie. Niby niewiele, wiedziałam, że niekiedy potrzeba więcej czasu. Wszyscy starali się pomóc mi w odzyskiwaniu pamięci, jednak na próżno. Nic nie przynosiło oczekiwanych efektów. Oglądałam zdjęcia z przeszłości, z przyjaciółmi, rodziną. Moje życie wydawało się być idealne, chociaż jedna rzecz była zastanawiająca. Mam 25 lat, czy w ciągu całego mojego życia nigdy nie byłam w żadnym związku? Nie licząc oczywiście tych kiedy miałam 14 czy 16 lat... Podobno tamte nie trwały zbyt długo. Ale poza tymi nie wiem o nikim innym, więc pewnie nikogo innego nie było. Chyba.
   Myślałam o tym całą drogę do kawiarni i nawet nie zauważyłam kiedy ta minęła. Dopiero głos taksówkarza informujący o tym, że jesteśmy już na miejscu ściągnął mnie na ziemię. Zapłaciłam podaną kwotę i skierowałam się do wejścia. Będąc wewnątrz rozejrzałam się za Alexisem, już był, siedział przy jednym ze stolików. Gdy mnie zobaczył,wstał i skierował się w moją stronę.
   - Cześć, miło cię widzieć. - Uśmiechnął się.
   - Witaj,ciebie również.


(Alexis)

Gdy tylko ujrzałem Ivette wchodzącą do kawiarni poczułem to samo co kiedyś, na początku naszego związku. Jest równie piękna co kiedyś, a może nawet jeszcze piękniejsza. Zmieniła się, już nie jest tą samą moją małą Iv co kiedyś, wydoroślała, jest bardziej kobieca. Jest jednak coś co się w niej nie zmieniło. Nadal widać w jej oczach ten sam błysk, który towarzyszy jej od dzieciństwa. Miała go zawsze gdy grała w piłkę, ale ja najlepiej zapamiętałem go pojawiającego się wtedy gdy spotykała się ze mną. Właśnie ten blask w jej oczach dawał mi nadzieję na to, że między mną, a Ivette może jeszcze coś być. Oprócz nadziei mam też wolę walki, nie pozwolę sobie na ponowną utratę kobiety, której mógłbym oddać życie. Choćbym musiał poruszyć niebo i ziemię zrobię to. Tak bardzo mi na niej zależy, że jestem gotów zrobić wszystko co w mojej mocy żeby tym razem nam się udało. Żeby Ivette pokochała mnie na nowo.










I jak mówiłam, terminy są nie dla mnie, systematyczność też nie, a zwlekanie z napisaniem to rzecz opanowana do perfekcji.
Swoje opinie pozostawcie w komentarzach :)
pozdrawiam :)

sobota, 4 kwietnia 2015

X - Czekałem na ciebie

(Alexis)

Tuż po nagraniu zadzwonił do mnie mój menadżer, nie był zadowolony tym, że powiedziałem tak dużo o swoim prywatnym życiu. Rozumiem go, teraz dziennikarze będą drążyć temat. "Kim jest ta tajemnicza dziewczyna? Co takiego zrobiłeś?". Tak naprawdę nie miałem zamiaru mówić tego wszystkiego, ale Ivette... Chciałem jej to wyjaśnić i gdyby nie świadomość obecności kamer powiedziałbym jej wszystko. Absolutnie wszystko od początku do końca. O wszystkim co czułem, co robiłem, co się ze mną działo. Tylko... Co by to zmieniło? Ona mnie nie pamięta. Dlaczego? Co takiego się wydarzyło? To nie może być przez tamten wypadek, wtedy jeszcze mnie pamiętała, ale nie chciała znać, więc to na pewno nie przez to.Coś innego musiało się stać po moim wyjeździe. Może uda mi się do niej ponownie zbliżyć, ale czy Leo i Antonella na to pozwolą... Pewnie będą ją chcieli trzymać najdalej ode mnie jak to tylko możliwe, a to mogło być nasze ostatnie spotkanie. Zrobię jednak wszystko by tak się nie stało. Mam już nawet pewien pomysł.



(Ivette)

Ponownie odniosłam wrażenie, że skądś już do znam, ale przecież to nie możliwe. Gdyby tak było ktoś by mi o tym powiedział, Leo, Anto, chociażby sam Alexis, jednak nikt mi na ten temat nic nie wspomniał. Może tak mi się tylko wydaje, tak chyba czasami bywa. Nie zmienia to jednak faktu, że piłkarz wywarł na mnie ogromne wrażenie. Jego historia bardzo mnie poruszyła. Nie jest jednym z tych którzy ciągle mają wszystko podane na tacy. Z tego co opowiedział wydaje się, że często wiatr wiał mu w oczy, ale nie załamał się, a wręcz przeciwnie wszystko to co u innych mogłoby być przeszkodą w działaniu, w jego przypadku działało motywująco i teraz jest na szczycie swojej kariery. Osiągnął już w swoim życiu wiele. Zastanawia mnie jednak historia związana z tą tajemniczą dziewczyną. Mam wrażanie, że to też już skądś znam. Chciałabym się dowiedzieć o tym czegoś więcej. Chciałabym się więcej dowiedzieć o samym Alexisie. Może porozmawiam o nim z Leo. Fakt, że ten nie wydaje się być dobrze nastawiony do Chilijczyka, ale może tak mi się tylko wydaje, Sanchez w wywiadzie powiedział, że wszyscy są jak jedna wielka rodzina.

   - Ivette, jestem niesamowicie zaskoczony tym jak dobrze wypał twój pierwszy wywiad. - Nie zauważyłam kiedy podszedł do mnie dyrektor stacji. - Zachowałaś pełen profesjonalizm i nie było w tobie widać ani odrobiny zdenerwowania. Tak trzymaj.
   - Dziękuje bardzo. Starałam się trzymać nerwy na wodzy. Chciałam by wszystko wyszło bardzo dobrze.
   - I to ci się udało. Rozmawiałem z pozostałymi przedstawicielami Barca TV i wszyscy są zgodni co do tego, że zatrudnienie ciebie wpłynie korzystnie na nasz rozwój. Podobało nam się twoje podejście do tematu, po Alexisie widać było, że czuje się swobodnie. Nie drążyłaś tematów na które on nie miał ochoty się wypowiadać, uszanowałaś jego prywatność i właśnie to tutaj u nas cenimy najbardziej.
   - Ależ to nic takiego, po prostu starałam się wczuć w sytuację tej drugiej osoby. Ja również nie chciałabym wypowiadać się na tak trudne dla mnie tematy przed całym światem.
   - Właśnie kogoś takiego jak ty potrzebowaliśmy. Na dzisiaj masz już wolne, to płyta z Twoim dzisiejszym wywiadem, możesz ją obejrzeć na spokojnie w domu, a jutro wszystkich czeka dzień pełen pracy także wykorzystaj dobrze ten wolny czas. Do widzenia
   - Do widzenia.
Po pożegnaniu się z szefem poszłam po swoje rzeczy. Przy wyjściu z budynku zobaczyłam Alexisa. On też mnie zauważył i uśmiechnął się, co ja odwzajemniłam.


(Alexis)

To właśnie moja szansa na próbę umówienia się z  Ivette. Póki co lepszej chyba nie będzie.
   - Dziękuję bardzo za wywiad. Dobrze mi się z tobą rozmawiało. - Powiedziała podchodząc bliżej.
 Im mniejsza odległość nas dzieliła miałem coraz większą ochotę ją przytulić, pocałować, zacząć przepraszać za wszystko, ale musiałem nad sobą panować. Teraz już mam pewność, że niczego nie pamięta, a jeżeli bym zrobił coś z tych rzeczy przekreśliłbym wszystkie swoje szanse jakie dostałem jeszcze raz.
   - Nie ma za co. To poniekąd część mojej pracy, zazwyczaj niezbyt przyjemna, ale dzisiaj wyjątkowo tak. - Odparłem, na co Ivette lekko się zarumieniła. Nie zmieniła się, zawsze gdy słyszała komplementy pod swoim adresem na jej policzkach pojawiał się lekki rumieniec, który dodawał jej uroku. Była to jedna z tych prostych rzeczy które w niej kochałem.
   - Coś jest nie tak? - Zapytała, a ja zrozumiałem, że chyba za długo się w nią wpatrywałem.
   - Nie, nie wszystko w porządku.
   - Pewnie tu na kogoś czekałeś, a ja przeszkadzam.
   - Właściwie to czekałem na ciebie.
   - Na mnie?
   - Tak, również chciałem podziękować za to, że mogłem ominąć tematy których nie chciałem poruszać przed kamerami. Większość chciałaby więcej informacji, a ty nie drążyłaś tematów. Dziękuję.
   - To nic takiego, sama pewnie nie chciałabym wyciągać wielu rzeczy przed tak szeroką publiką.
   - Wydaje mi się, że nikt by nie chciał.
   - Właśnie, każdemu należy się choćby odrobina prywatności.
   - Zgadzam się. Ale to nie jedyny powód dla którego czekałem na ciebie. - W końcu zebrałem się na odwagę. - Masz może jakieś plany na dzisiejsze popołudnie?
   - Miałam zamiar obejrzeć dzisiejszy wywiad, dostałam go na płycie i jestem bardzo ciekawa czy rzeczywiście wyszedł tak dobrze jak mówią. Ale później już raczej nic nie planowałam.
   - Czyli znalazłabyś chwilę czasu na kawę?
   - Myślę, że tak. - Uśmiechnęła się.
   - Więc o której?
   - Hmm.. Teraz jest 15 więc może 18? Powinnam się wyrobić.
   - Więc o 18. Proponuję kawiarnię Cafe del Arte.
   - Brzmi świetnie.
   - Przyjechać po ciebie?
   - Nie! To znaczy... Nie musisz, poradzę sobie.
   - Dobrze, to w takim razie widzimy się o 18 na miejscu.
   - Do zobaczenia.
   - Do zobaczenia.
Pożegnaliśmy się i Ivette poszła w swoją stronę, a ja jeszcze chwilę stałem w miejscu patrząc jak odchodzi. Towarzyszyła mi już tylko jedna myśl - nie mogę znowu dopuścić do tego bym ją stracił, bo kolejnej szansy na naprawienie tego co zrobiłem już nie będzie, a ta którą mam teraz to cholerne szczęście.



Po kolejnej tak długiej nieobecności powinnam pewnie opublikować długi przeprosinowy rozdział, ale no cóż... :)
Nie wiem kiedy będzie kolejny i wolę już nic nie obiecywać ani nie podawać kiedy mógłby się pojawić, bo i tak nie dotrzymam terminu...

Wesołych świąt :)