(Alexis)
Nie, to nie tak miało być. Tego wypadku nie powinno być. Byłem pewien swoich umiejętności prowadzenia, nawet jak wypiłem nieźle mi szło, tym razem coś poszło nie tak. Popatrzałem na Ivette, ona się nie ruszała, trudno było dostrzec by oddychała. Co ja narobiłem... Skrzywdziłem jedyną osobę którą kochałem. Facet w którego uderzyłem samochodem coś do mnie krzyczał, ale nie docierało do mnie co. W tamtej chwili liczyła się tylko ona. Szybko chwyciłem za telefon i zadzwoniłem na pogotowie. Kucnąłem przy Iv. Odkąd skończyłem 13 lat nigdy się nie modliłem, teraz zacząłem żarliwie prosić Boga o to, by ona to przeżyła, by z tego wyszła. Ona nie może umrzeć. Wiem, że sam jestem temu winien, gdyby nie to, że jak głupi usiadłem za kierownicą po alkoholu, nic by jej nie było. Gdybym jej nie okłamał co do ilości wypitych trunków nie pojechała by ze mną i też nic by jej nie było. Jestem skończonym idiotą... Po chwili przyjechało pogotowie, a wraz z nim policja. Zabrali Ivette do szpitala, a mnie na komendę. Przesłuchali mnie, przyznałem się do wszystkiego. Nie wyobrażałem sobie życia bez piłki, chciałem wyjść z więzienia, ale jednocześnie wiedziałem, że muszę ponieść konsekwencje tego co zrobiłem. Poprosiłem policjanta by skontaktował się z rodzicami mojej ukochanej i przekazał im wiadomość o wypadku i stanie ich córki, ktoś powinien przy niej być, a ja nie mogę. Pozwolono mi wykonać jeszcze jeden telefon, chciałem zadzwonić do moich rodziców. Pewnie i tak się tym nie przejmą, odkąd pamiętam byłem na drugim planie, zawsze liczyła się dla nich ich kariera, ciągle gdzieś wyjeżdżali, a ja dopóki nie zacząłem być w pełni samodzielny byłem pilnowany przez różne nianie. Oni byli najbardziej wpływowymi ludźmi w mieście, a ja zawsze dostawałem tego czego chciałem. Chociaż nie, nie zawsze, do 16 lat wykorzystywałem to, że oni by "wynagrodzić" mi czas którego ze mną nie spędzają, kupują drogie prezenty. Ale później zrozumiałem, że to i tak mi nic nie daje, miałem wszystko ale tak naprawdę ciągle mi czegoś brakowało. Brakowało mi uczucia, miłości, którą rodzice obdarzają swoje dzieci. Gdy widziałem relacje moich znajomych z ich rodzicami coś ściskało mi serce, ale przecież nie dałem nikomu tego poznać. Byłem na to zbyt dumny. Gdy ukończyłem 18 lat postanowiłem żyć na swoją rękę, wyprowadziłem się od rodziców i nie przyjmowałem od nich żadnych pieniędzy. Czasami ich odwiedzałem, ale zastać ich w domu było graniczące z cudem. Teraz dzwoniąc też nie spodziewałem się, że odbierze ktoś inny niż pokojówka, jednak pomyliłem się, odebrała moja mama. Coś ścisnęło mnie w gardle. Powiedziałem jej co się stało, od razu zaproponowała, że przyjadą, pogadają z kim trzeba i wyciągną mnie z więzienia. Nie zgodziłem się na ostatnią propozycję. Jestem dorosły więc muszę odpowiedzieć za swoje czyny. Nie przyjęła tego za dobrze, ale wydaje mi się, że uszanowała moją decyzję. Powiedziała nawet, że jeżeli tylko uda jej się znaleźć chwilę czasu odwiedzi mnie. Musiałem trafić do więzienia, by rodzona matka z własnej woli mnie odwiedziła...
(2 tygodnie później, narracja trzecioosobowa)
Rodzice Alexisa przyjechali do syna, a właściwie po syna. Nie słuchali jego argumentów o tym, że należy mu się kara za to co zrobił. Nie zależało im tyle na wolności ich dziecka, co na ich dobrym imieniu. Jego ojciec postarał się o to by nie dość, że Alexis wyszedł z więzienia, to jeszcze by wszystko zostało usunięte z jego akt. Piłkarz zaczął nową karierę, w nowym klubie.
A co z Ivette?
Przez tydzień dziewczyna była nieprzytomna, czuwali przy niej na zmianę rodzice i przyjaciele. Nawet jej przyjaciółka Antonella przyjechała z Argentyny by z nią być. Ta sama Antonella która jest dziewczyną Leo Messiego. Ona i Ivette znają się od dziecka, poznały się na wakacjach gdy miały po 10 lat. Ich znajomość przetrwała i przyjaźnią się do tej pory. Tak więc, Ivette obudziła się po dwóch tygodniach, jej rodzice i siostra byli niesamowicie szczęśliwi. Ich radość jednak nie trwała długo...
(Ivette)
- Mamo? Tato? Co ja tu robię?
- Ivette, spokojnie, miałaś wypadek, jesteś w szpitalu.
- Wypadek? Aa tak, pamiętam. Co z Alexisem? Nic mu nie jest? - Zapytałam. Bałam się o niego, miałam nadzieję, że nic mu się nie stało
- Nie powinnaś się nim przejmować. To on spowodował ten wypadek. Za dużo wypił, wsiadł za kierownicę, sama wiesz co było dalej. - Odpowiedział mi ojciec.
- Nie, nie wierzę w to, Alexis nie zrobiłby czegoś takiego, nie okłamałby mnie...
- A jednak. Policja go przesłuchała do wszystkiego się przyznał.
- Jak to? On jest w więzieniu?
- Nie, już nie. Jego rodzice nigdy by na to nie pozwolili, już jest na wolności. Ale mniejsza o niego. Jak Ty się czujesz? Nic cie nie boli?
- Trochę boli mnie głowa, ale poza tym jest w porządku. - Uśmiechnęłam się do rodziny i aby pokazać, że nic mi nie jest chciałam się podnieść. Wtedy poczułam, że jednak nie jest w porządku, nie czułam w ogóle moich nóg, nie mogłam nimi poruszyć. Musiałam się skrzywić, bo moi rodzice zaraz zmienili wyraz twarzy.
- Coś się stało?
- Ja.. Ja nie czuję moich nóg, coś jest nie tak...
Rodzice od razu wezwali lekarza. Nie chciałam słyszeć tego co powiedział. Jeżeli przejdę operację i długą rehabilitację będę mogła chodzić, ale już nigdy nie zagram w piłkę. Koniec z marzeniami o karierze w europejskich drużynach, w ukochanej FC Barcelonie. Zaledwie dwa tygodnie temu świętowała zwycięstwo w lidze, nowy kontrakt z Barcą. A teraz pozostały jedynie marzenia, utracone marzenia, które nigdy się nie spełnią. Patrzałam z obrzydzeniem na samą siebie, na swoje nogi. W tamtej chwili cały świat zawalił mi się na głowę. W tamtej chwili znienawidziłam Alexisa. Nie chciałam go nigdy więcej widzieć, nie chciałam słyszeć ani jednego słowa o nim. Dopóki będę musiała leżeć w szpitalu moi bliscy zapewnili mnie, że nie dopuszczą do tego by do mnie przyszedł. Później wyjadę. Anto obiecała, że mogę mieszkać u niej, pomoże mi z rehabilitacją. Nie wiem jeszcze co zrobię ze swoim życiem. Wiem jedynie, że teraz rysuje się to w czarnych barwach, nigdy nie będzie tak jak kiedyś...
To jest drugi rozdział :) Kto przeczytał niech skomentuje, bo to bardzo motywuje do dalszego pisania... Jeżeli ktoś nie ma tutaj konta to nic, jest również opcja anonimowego komentowania :)
A teraz świąteczne życzenia :D
Życzę Wam wszystkim dużo uśmiechu na co dzień, radości z życia, aby nie było wielu powodów do zmartwień i wesołych świąt :) oraz szczęśliwego nowego roku :) (to już gdyby mi się nie udało napisać nowego rozdziału przed sylwestrem ;))
Zajebiste, czkeam na nexta <3
OdpowiedzUsuńBiedna Ivette ;_________________;
OdpowiedzUsuńAlexis, bestio Ty jedna :___________________________:
Ale rozdział świetny, dajesz kolejny <3
Dziękuję i wzajemnie :*
Czytam już od początku, zapowiada się na poruszająca historię. Ty naprawdę masz do tego dar :) czekam na kolejny <3
OdpowiedzUsuńJeju ale biedna. Nie wiem co bym zrobiła jakby mi się coś takiego przytrafiło :/// kurde miała grać w Barcelonie no! Świetny,kocham twój styl pisania no i czekam :3
OdpowiedzUsuńSzkoda mi Ivette ;_________;
OdpowiedzUsuńJeszcz Alexis świnia zaczął sobie karierę nie patrząc na dziewczynę ;_;
W każdym bądź razie, mimo że smutny to zajebisty <3
Fajnie sie zapowiada, czekam na następny ;)
OdpowiedzUsuńsuper rozdział :D
OdpowiedzUsuńWiedziałam, że coś będzie nie tak... ale że Alexis wyjdzie z więzienia? noo nie, on miał tam siedzieć i pokutować za swe grzechy!
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział! :D