(Ivette)
Wracałam do domu, z jednej strony byłam podekscytowana zbliżającym się spotkaniem z Alexisem, z drugiej - bałam się reakcji przyjaciół na wywiad. Między nimi, a Sanchezem musiało stać się coś niezbyt dobrego, widać, że nie darzą siebie szczególną sympatią. Właśnie z powodu tych podejrzeń nie chciałam żeby wiedzieli o moich dzisiejszych planach. Źle czułam się z zamiarem okłamania przyjaciół, ale nie miałam innego wyjścia, wiedziałam, że nie będą tego pochwalać, kto wie, może nawet próbowaliby przekonać mnie żebym sobie odpuściła...
- Wróciłam! Oglądaliście? - Zapytałam gdy tylko przekroczyłam próg domu.
- Oglądaliśmy - odpowiedziała Antonella wchodząc do przedpokoju. - Byłaś świetna, jestem pod wrażeniem.
- Dziękuję. Gdy już opanowałam pierwsze zdenerwowanie pomyślałam, że już teraz musi pójść dobrze i chyba tak było.
- Było, było. Wyglądało jakbyś zajmowała się tym od dłuższego czasu i miała spore doświadczenie. Co powiedział dyrektor?
- Prawie to samo co ty. A najważniejsze, wszystkim się spodobałam i zatrudnili mnie na stałe.
- Gratuluję, ale inaczej być nie mogło.
- Już 16? - Zdziwiłam się gdy spojrzałam na zegarek. - Przepraszam cię, porozmawiamy później.
- Wybierasz się gdzieś?
- Taki wieczór zapoznawczy z ludźmi z pracy. - Kłamstwo przyszło mi zadziwiająco łatwo.
- Więc baw się dobrze.
Włączyłam komputer by poszukać informacji o kawiarni w której umówiłam się z Alexisem. Nie znałam miasta, a potrzebowałam informacji ile czasu potrzeba by tam dotrzeć. Około pół godziny. To chyba nie tak źle. Miałam sporo czasu. Zamówiłam taksówkę i chciałam zacząć się szykować. Jednak kiedy otworzyłam szafę, pojawił się mój odwieczny problem - nie miałam pojęcia co na siebie założyć. Wiedziałam, że muszę wyglądać tak jakbym wychodziła na spotkanie z ludźmi z pracy, a nie na randkę z piłkarzem. No właśnie... Czy to była randka, czy niezobowiązujące spotkanie? W końcu on sam w trakcie wywiadu powiedział, że od czasu utraty tamtej dziewczyny z nikim się nie umawiał, więc dlaczego nagle miałoby się coś zmienić i to z mojego powodu? Jestem tylko jedną z wielu dziewczyn które kiedykolwiek spotkał i nie ma we mnie nic specjalnego. Przecież nawet się nie znaliśmy, a łączy nas jeden wywiad.
Moje rozmyślania przerwała Antonella, która zastała mnie przy otwartej szafie.
- Znowu nie wiesz w co się ubrać? - Zaśmiała się.
- Tak jakby...
- Może Ci pomóc? Masz może jakieś typy?
- Myślałam nad tymi błękitnymi spodniami i marynarką w takim samym kolorze, a do tego biała bluzka...
- Zwariowałaś chyba. - Popukała się w głowę, uśmiechając się. - Po pierwsze, na zewnątrz jest strasznie gorąco, ugotujesz się w tym. Po drugie, nie idziesz do pracy, tylko na luźne spotkanie z ludźmi z pracy. Widzisz różnicę?
- Masz rację.
- Zamiast spodni załóż spódniczkę, o tę. - Wskazała na beżową, z kwiatowym wzorem.
- Dziękuję.
- Nie ma za co. Możesz na mnie liczyć, w każdej sprawie.
To wiedziałam. Jednak gdy padło to z jej ust poczułam wyrzuty sumienia, spowodowane okłamaniem jej co do mojego dzisiejszego wyjścia. Ona była ze mną szczera zawsze. Miałam tylko pewne wątpliwości co do tego co mówią mi o Alexisie, ale to tylko przeczucia. Może tak mi się tylko wydaje. Jednak z powodu tych przypuszczeń wiedziałam, że nie mogę powiedzieć im prawdy. Nie lubiłam kłamać, tym razem musiałam.
- Wiem, ty na mnie też. A gdzie Leo i Thiago? Nie widziałam ich dzisiaj.
- Chodź, pokażę ci, tylko cicho. - Przyjaciółka prowadziła mnie do pokoju syna, gdzie przez uchylone drzwi zobaczyłam piłkarza śpiącego tuż obok swojego dziecka. Zaśmiałam się cicho. - Leo usypiał Thiago, jednak w trakcie czytania bajki zasnęli oboje. Gdy przyszłam zobaczyć co tak długo zajmuje mojemu mężczyźnie usypianie dziecka zobaczyłam właśnie taki widok. Nie miałam serca go budzić, więc tak sobie śpią.
- Wyglądają uroczo. Zazdroszczę ci.
- Spokojnie, ty też kogoś znajdziesz. Może znajdzie się jakiś przystojny pan dziennikarz, albo w Barcelonie jest kilku wolnych piłkarzy, może w trakcie przeprowadzania jakiegoś wywiadu... Kto wie... - Antonella uśmiechnęła się, a ja poczułam, że się rumienię. Aby to ukryć spojrzałam na zegarek na ręce.
- Ojejku! Już późno, muszę zacząć się zbierać.
- Leć, może akurat poznasz dzisiaj kogoś ciekawego. - Ponownie poczułam, że zaczynają palić mnie policzki.
- Może. - Powiedziałam i oddaliłam się do swojego pokoju.
Szybko się przebrałam i pomalowałam. Moja taksówka przyjedzie za 10 minut. Zaczęłam się denerwować. Próbowałam się uspokoić mówiąc sobie, że to spotkanie nic nie znaczy, jednak mając w pamięci jego wcześniejsze zachowanie, chociażby na treningu czy gdy spotkaliśmy się w budynku stacji Barca TV, to wskazywałoby na to, że to nie jest nic takiego.
Podjechała taksówka.
- Wychodzę! - Krzyknęłam
- Baw się dobrze.
- Dziękuję, będę.
Wsiadłam do auta. Podałam miejsce w którym byłam umówiona i znowu uciekłam myślami do dzisiejszego wieczoru. Przez moją głowę przewijało się tysiące pytań na które nie umiałam odpowiedzieć. Co jeżeli przyjdzie mi opowiadać o sobie, mogę opowiedzieć jedynie o moim życiu po wypadku oraz kilka podstawowych informacji jak na przykład to skąd pochodzę. Nic więcej. Odkąd straciłam pamięć minęły 2 tygodnie. Niby niewiele, wiedziałam, że niekiedy potrzeba więcej czasu. Wszyscy starali się pomóc mi w odzyskiwaniu pamięci, jednak na próżno. Nic nie przynosiło oczekiwanych efektów. Oglądałam zdjęcia z przeszłości, z przyjaciółmi, rodziną. Moje życie wydawało się być idealne, chociaż jedna rzecz była zastanawiająca. Mam 25 lat, czy w ciągu całego mojego życia nigdy nie byłam w żadnym związku? Nie licząc oczywiście tych kiedy miałam 14 czy 16 lat... Podobno tamte nie trwały zbyt długo. Ale poza tymi nie wiem o nikim innym, więc pewnie nikogo innego nie było. Chyba.
Myślałam o tym całą drogę do kawiarni i nawet nie zauważyłam kiedy ta minęła. Dopiero głos taksówkarza informujący o tym, że jesteśmy już na miejscu ściągnął mnie na ziemię. Zapłaciłam podaną kwotę i skierowałam się do wejścia. Będąc wewnątrz rozejrzałam się za Alexisem, już był, siedział przy jednym ze stolików. Gdy mnie zobaczył,wstał i skierował się w moją stronę.
- Cześć, miło cię widzieć. - Uśmiechnął się.
- Witaj,ciebie również.
(Alexis)
Gdy tylko ujrzałem Ivette wchodzącą do kawiarni poczułem to samo co kiedyś, na początku naszego związku. Jest równie piękna co kiedyś, a może nawet jeszcze piękniejsza. Zmieniła się, już nie jest tą samą moją małą Iv co kiedyś, wydoroślała, jest bardziej kobieca. Jest jednak coś co się w niej nie zmieniło. Nadal widać w jej oczach ten sam błysk, który towarzyszy jej od dzieciństwa. Miała go zawsze gdy grała w piłkę, ale ja najlepiej zapamiętałem go pojawiającego się wtedy gdy spotykała się ze mną. Właśnie ten blask w jej oczach dawał mi nadzieję na to, że między mną, a Ivette może jeszcze coś być. Oprócz nadziei mam też wolę walki, nie pozwolę sobie na ponowną utratę kobiety, której mógłbym oddać życie. Choćbym musiał poruszyć niebo i ziemię zrobię to. Tak bardzo mi na niej zależy, że jestem gotów zrobić wszystko co w mojej mocy żeby tym razem nam się udało. Żeby Ivette pokochała mnie na nowo.
I jak mówiłam, terminy są nie dla mnie, systematyczność też nie, a zwlekanie z napisaniem to rzecz opanowana do perfekcji.
Swoje opinie pozostawcie w komentarzach :)
pozdrawiam :)
Awhhhhh jak ja to kocham, ale za to czekanie mam ochotę Cię udusić, grrr... (oczywiście tego nie zrobię, bo chcę czytać dalej ;))
OdpowiedzUsuńLeoś, który zasnął usypiając Thiago, chyba się rozpływam awhhh ^^
Kocham, kocham i jeszcze raz kocham <3 i czekam na kolejny (tylko błagam, szyyybcieeeej!!!) :D
Warto było czekać... Jak zawsze wspaniały rozdział!
OdpowiedzUsuńAlexis.. wydaje się tu być taki idealny, facet marzenie.. Tymczasem pamiętam co on jej zrobił..
Czekam z zapartym tchem na dalsze rozdziały, jestem ciekawa co dalej z nimi będzie? Przypomni sobie o wszystkim? Pokocha go na nowo? Czy jej przyjaciele się o wszystkim dowiedzą?
Twoja wierna fanka
K.
o matko, witam z powrotem w świecie żywych *.*
OdpowiedzUsuńwarto było czekać :')
coś czuję, że to kłamstewko Iv szybko się wyda... :v a Alexis... facet marzenie, jezu :(
czekam na kolejny<3